koraliki i ozdoby do wyszywania 

adamsubaruimpra

Temat: A wszystko zaczęło się od...-Historia naszej biżu :)
Dot.: A wszystko zaczęło się od...-Historia naszej biżu :)
  Wyjde na stare próchno, ale dla mnie przygoda z bizuteria/koralikami/cekinami/ozdobami zaczela sie jakos kolo 88 roku :> Moja babcia jest (byla, bo juz nie pracuje) kostiumologiem i scenografem i od niej dostawalam przywozone z Czechoslowacji szklane korale i cekiny.
Nimi najpierw haftowalam (malo wyszukane rzeczy, jakies uklady z kwiatkow, literki), potem zaczelam robic plakietki z napisami i obrazkami (teraz wiem, ze to sie nazywa peyote), kwiatki, listki, jakies bardzo koslawe zwierzaczki, bransoletki (tez peyote) - wszystko z drobnicy.
Mialam igle ze zlotym okiem, wszystko bylo na nitkach.
Potem w pasmanteriach pojawily sie koraliki ciekawszej masci, w 1995 przywiozlam sobie z Czech pierwsze tęczowe 4 mm, kupione za nedzne 30 koron za przeolbrzymia paczke (piekne, granatowe, jeszcze mam troche). Potem poza nitka mozna bylo jeszcze kupic jakies paskudne grube gumki, a potem, wyjatkowo, nitke zylkowa (postep!)
Na wyjazdach zaczelam polowac na lokalne pasmanterie, ale fazowo przerzucalam sie wtedy na paski z muliny, tkanie, haftowanie, figurki z modeliny, pastele olejne, kredki akwarelowe (nie zebym byla szczegolnie utalentowana :>), serwetki, szydelko, druty, makrame i tysiace innych rzeczy, wiec nie koncentrowalam sie na ozdobach wlasnie.
W grudniu 2000 (wlasnie do mnie dotarlo, ze to juz 7 lat!) bylam akurat w Lodzi (przelotem z Krakowa do Wroclawia :>) i wpadl mi w oko sklep na Jaracza, z ktorego moj wowczas chlopak musial mnie wyciagnac sila. Teraz twierdzi, ze wtedy pierwszy raz widzial mnie w szponach nalogu. Ozenil sie ze mna, wiec to widocznie nie szkodzi... Zostawilam w sklepie 35 zlotych, bo wiecej nie mialam :>
Ze cztery lata temu na jakims serwisie wpadla mi w rece czesciowo zeskanowana ksiazka o modelinie, pogapilam sie na millefiori (takie podstawowe) i zaczelam krecic z moich starych zapasow Astry.
Znalazlam koraliki.pl i qnszt.pl, kiedy jeszcze qnszt nie mial zapamietywania koszyka :>
Kolezanka zawlokla mnie do Empiku w Arkadii, jak go wlasnie otworzyli (pierwszy dzial ze sztuka rodzinna chyba), kupilam jakies nieziemskie ilosci FIMO...
Pracuje glownie w drobnicy i miekkich drucikach, robie zwierzatka, kulki, gwiazdki, samej bizuterii jako takiej - niewiele. Nie owijam drucikow, nie skrecam sprezynek, nie pracuje ze srebrem (poza biglami i innymi elementami gotowymi) ani z kamieniami bardziej wyrafinowanymi niz sieczka karneolu. Szklo, akryl, miedz, mosiadz, drut posrebrzany, linka, zylka, nitka (ostatecznie jedwabna ;)) - kocham dlubanine w drobnych koralikach i precyzyjne operowanie igla. To chyba to zaczynanie od wyszywania...
Źródło: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=175118